Bieszczadzka Kolejka Leśna


19 Sep
19Sep

Myślałam, że nigdy nie uda mi się zacząć, a co dopiero skończyć tego wpisu.. Wiecie, najpierw zawsze wybieram zdjęcia, które tu trafią, a później "opowiadam" nimi historię swojej podróży. Tym razem postanowiłam jednak, że każde moje zdjęcie będzie miało podpis, ponieważ nie chciałabym, żeby zdjęcia znalazły się gdzieś w "niepożądanym" miejscu. Dowiedziałam się w trakcie kilku rzeczy.. 

  1. Nie podpis, a znak wodny ("watermark"). Czy jest potrzeby? Uważam, że tak. Sprawia, że zdjęcie jest mniej anonimowe. Nie mam zamiaru używać go podczas wywoływania fotografii - to oczywiście jest zupełnie zbędne. Jednak zamieszczanie swoich zdjęć w internecie, cóż.. wiem, że nie uchroni to przed kradzieżą zdjęcia. Pozostaje mi liczyć na uczciwość ludzi. :) 
  2. Program do wstawiania znaków wodnych był po angielsku. Okazało się, że najpierw ściągnęłam jego inną wersję, przez co kompletnie nie mogłam poradzić sobie z tutrialem nagranym na YouTubie. W moim programie po prostu nie było takiej opcji.. nic dziwnego, skoro oglądałam filmiki, dotyczące innej wersji tego samego programu. Cała ja. 
  3. Jak już zrobi się to pierwszy raz, to później idzie z górki! Dlatego od dziś wszystkie moje zdjęcia będą opatrzone imieniem i nazwiskiem - tak żeby nikt nie miał wątpliwości, do kogo należą. :) 

Wracając do głównego tematu - Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. Jest to kolej wąskotorowa w Bieszczadach o szerokości toru 750 mm, będąca najwyżej położoną linią wąskotorową w Polsce. Powstała pod koniec XIX wieku jako kolej użytku publicznego Nowy Łupków – Cisna, uruchomiona w 1898 roku. Po II wojnie światowej eksploatowana była do 1994 roku jako kolej leśna, do transportu drewna i ubocznie do przewozu osób. Od 1997 roku funkcjonuje ponownie jako atrakcja turystyczna na skróconej 20-kilometrowej trasie, głównie w sezonie letnim.

Od wjazdu na parking, znajdujący się tuż obok stacji w Majdanie wszystko jest idealnie dopasowane. Mężczyzna kieruje samochody w stronę parkingu, do przemiłej pani, która pokazuje, gdzie dokładnie zaparkować, żeby zmieściło się jak najwięcej samochodów. Opłata jest tylko jedna - za przejazd, parking i wejście do "skansenu" w którym znajdują się zabytkowe lokomotywy i wagony. My wybraliśmy opcję przejazdu za parowozem, gdzie za bilet normalny płaci się 28 złotych, a za bilet ulgowy 24 złote. 

Przed odjazdem jeszcze chwilka czasu, akurat na skorzystanie z toalety (wszak trasa ma trwać aż 1 godzinę i 30 minut), które jak na tak często odwiedzane miejsce były wyjątkowo czyste, porobienie kilku zdjęć i... zakup przepysznych jagodzianek, które mieliśmy opędzlować dopiero w połowie trasy, gdzie będzie chwila na postój. Oczywiście wyglądały i pachniały tak znakomicie, że nie dotrwały nawet do odjazdu pociągu. Zajęliśmy miejsce w przedostatnim wagonie - biorąc pod uwagę fakt, że miała być to podróż retro za parowozem - nie chcieliśmy, żeby kopciło prosto na nas. Jak się później okazało, podczas przerwy lokomotywa została przestawiona.. i znaleźliśmy się w drugim wagonie, więc i tak troszkę dymu udało nam się powdychać. 

Przejazd Bieszczadzką Kolejką Leśną jest do odhaczenia, ale nie spodziewajcie się żadnych niesamowitych wrażeń i spektakularnych widoków. Dobra atrakcja na luźniejszy dzień, w przerwie od podziwiania górskich widoków i męczących pieszych wypraw. Na początku jest całkiem przyjemnie, lecz po 45 minutach jazdy, chciałoby się już ją skończyć. Ludzie też jakby nie rozumieją sensu jazdy kolejką i walczą o miejsce stojące tak, jakby od tego zależało ich życie.. jeśli nie znajdziecie czasu na skorzystanie z tej atrakcji - nie macie kompletnie czego żałować. 

No, może jednej rzeczy.. odkąd w pewnej restauracji wypiliśmy wdzięczny napój o nazwie "Jałowiec", szukaliśmy go uporczywie w każdym sklepie, żeby zakupić kilka sztuk do domu, jako prezent dla znajomych. Jest to bezalkoholowy napój gazowany na bazie chmielu i owoców jałowca. Bezskutecznie jednak, w żadnym sklepie nie sposób go znaleźć ani dostać.. aż tu nagle, na jednym ze stoisk (tym samym, w którym kupowaliśmy jagodzianki) nagle odkrycie - udało się, jest! Zadowoleni od razu wykupiliśmy prawie całe zapasy, a sprzedawca był przeszczęśliwy, że udało mu się sprzedać tyle sztuk na raz. :) 

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.