Skalnik 944 m n.p.m.


13 Sep
13Sep

Jak zwykle pod górę.. 

..czyli jak wydłużyć sobie trasę o 6 kilometrów i poznać dwie miłośniczki gór ze swoim czworonogiem, pięknym Golden Retriverem, który towarzyszył Nam dzielnie przez całe 12 km drogi? :) Otóż bardzo prosto, wystarczy zaufać nawigacji GoogleMaps, a później pozostaje tylko cieszyć się otaczającym pięknem przyrody. Początek trasy nie jest zaznaczony na mapie - tutaj pokazany jest fragment, który zaczyna się od momentu dotarcia na zielony szlak. Z tego miejsca droga na Skalnik to 2,9 kilometra

Dzisiejszy szczyt (jak i Chełmiec, Ślężę oraz Skopiec) zdobywałam z najlepszym towarzyszem podróży, jakiego mogłam sobie wymarzyć - z moim tatą. Podróż zaczęła się od Naszego ogromnego zdziwienia, gdy napotkaliśmy zamknięty, zielony szlaban, a przecież mieliśmy jeszcze jechać jakieś 3 kilometry? Na szczęście nie tylko Nas nawigacja wyprowadziła w tak zwane pole. Zdezorientowani chcieliśmy zapytać się kogoś czy dobrze trafiliśmy. Okazało się, że dwie podróżniczki z pięknym psiakiem również chcą zdobyć Skalnik. Stwierdziliśmy, że raz się żyje i skoro już tu dojechaliśmy, to na pewno dojdziemy na szczyt. Auto zostawiliśmy na małym parkingu, który z pewnością powstał dzięki zbłąkanym turystom, takim jak my. Miejscowość Kowary - Wojków, koniec ulicy Górnej. Dalej pojechać się już po prostu nie da. :) 

Taką oto drogą idzie się około trzech kilometrów, aż do momentu, gdy zauważamy oznaczenia szlaku zielonego. Ścieżka, którą się poruszamy nosi nazwę Bukowej Drogi, nietrudno domyślić się dlaczego - dookoła pełno pięknych drzew tegoż właśnie gatunku. Wrześniowa pogoda sprawiła, że oprócz pięknych drzew, pod nogami można było dostrzec też wiele grzybów. Gdy dotrzemy do zielonego szlaku, co jakiś czas pojawiać się będą przed Nami tabliczki z oznaczeniem "Kowarskie Trasy Dla Aktywnych". Nie przestraszcie się ilością kilometrów - nie pokazują one konkretnie Skalnika, ale jakąś inną, pewnie równie piękną i malowniczą trasę. Skalnik jest tylko jednym z jej przystanków. 

Po około 1300 metrach dołączają się do Nas szlaki żółty i czerwony, którymi pokonywaliśmy resztę dzisiejszej trasy. Z tego miejsca na sam Skalnik pozostaje Nam już jakieś 1,6 kilometra. Należy tylko pamiętać, żeby iść tym żółto-czerwonym szlakiem, do którego dołączony jest też zielony. Jeśli skręcimy w lewo, dotrzemy na inny szczyt - Wilczysko. Ze względu na spacer z czworonogiem, tempo było dostosowane przede wszystkim do niego. Niesamowite, jak zwierzęta w górach potrafią się dobrze odnaleźć. Po raz kolejny ogromnie żałowałam, że Nasz pies nie jest miłośnikiem jazdy samochodem. 

Idąc i podziwiając piękną przyrodę, warto było czasem zboczyć ze szlaku i pochylić się.. żeby nazbierać prawie całą reklamówkę grzybów. Żadne z Nas nie spodziewało się, że po drodze na szczyt będzie Nam ciężko tam dotrzeć nie z powodu trasy, bo ta była bardzo przyjemna, ale z powodu zbierania grzybów właśnie. :) Jeśli jednak uda Nam się na chwilę oderwać od szukania, mniej więcej w połowie drogi na Skalnik trafimy na skały, które noszą nazwę Konie Apokalipsy. Gdy dobrze się im przyjrzymy i spojrzymy pod odpowiednim kątem, faktycznie możemy doszukać się tam kształtu konia. Przynajmniej Nam wydawało się, że to koń - oceńcie sami. 

Po minięciu Koni Apokalipsy zostało Nam już naprawdę niewiele. Po kilku minutach marszu dochodzimy do rozwidlenia dróg. My zdecydowaliśmy, że najpierw udamy się po pieczątkę do Korony Gór Polski, a później odpoczniemy chwilę na punkcie widokowym, który znajduje się jakieś 200 metrów i 20 schodków z kamienia dalej. Z tego miejsca na Skalnik zostaje Nam 600 metrów praktycznie płaskiej drogi. Pamiętajcie, że pieczątka schowana jest jakieś 10-15 metrów za słupkiem z nazwą szczytu, w skrzynce z ogromnym, czerwonym napisem "Skalnik". Nie sposób jest ją przeoczyć. :)

Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć z nazwą szczytu - które potrzebne są również do ewentualnej weryfikacji Korony Gór Polski (była Nas czwórka, więc chwilę to zajęło) - można się było udać spokojnym krokiem w kierunku punktu widokowego - Ostra Mała (925 m n.p.m.) - głównej atrakcji dzisiejszej wycieczki. Jak widzicie, sam szczyt nie zachwyca niczym szczególnym. Kawałek dalej można jednak na chwilę zapomnieć o całym świecie. Należało cofnąć się do rozwidlenia, a z niego po pięciu minutach drogi można było podziwiać przepiękne widoki. Pogoda bardzo Nam dopisała, słońce, około 25 stopni i delikatny wiatr - o niczym innym nie mogliśmy marzyć w drugi weekend września. :) 

Na górę punktu widokowego prowadzi 20 skalnych schodków, a widoki, które się z niego roztaczają wynagradzają całe 6 kilometrów wędrówki. To jedno z dwóch wspólnych zdjęć, jakie mamy z Tatą z tych wakacji, ale tak to już jest, jak podróżuje się w dwie osoby. :) Po około 30 minutach odpoczynku zdecydowaliśmy się wracać. Niestety, trasą taką samą jak wcześniej, ponieważ plan zrobienia pętelki został obalony w momencie, gdy nie dojechaliśmy do Czarnowa jako Naszego punktu startowego. Z takim towarzystwem wracanie tą samą trasą nie miało żadnego znaczenia, bo dobre humory nie opuściły Nas już do samego końca. Na dole pozostało wymienić się tylko numerami telefonów i rozjechać, każde w swoją stronę. :) 

Łączna długość trasy, którą pokonaliśmy to 12 kilometrów. Zajęło Nam to z wszystkimi przerwami, dłuższymi przystankami na jedzenie i tymi krótszymi na robienie zdjęć, 30 minutowym odpoczynkiem na Ostrej Małej i co najważniejsze - zbieraniem grzybów! - 4 godziny 33 minuty. Czy to dużo, czy mało, nie ma żadnego znaczenia. Ważne, że dzień był cudownie spędzony. :) 

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.