Orlica 1 084 m n.p.m.


14 Jul
14Jul

Orlica leży na europejskim dziale wodnym pomiędzy zlewiskami Morza Bałtyckiego i Morza Północnego. Orlica jest szczytem granicznym, jednak wierzchołek góry leży po stronie czeskiej. Granica przebiega około dwadzieścia pięć metrów na wschód od szczytu, na wysokości 1080 m. Sam szlak na Orlicę prowadzi z Zieleńca. Według Mapy Turystycznej dystans wynosi 4,2 km, a powinniśmy uporać się z nim w około 1 godzinę 20 minut marszu. Jak zawsze, robienie zdjęć i podziwianie natury wokół mnie znacznie opóźnia moje podróże, więc oczywiście wycieczka nieznacznie (tym razem) się przedłużyła. :) 

W nawigację GoogleMaps wpisaliśmy hasło "Przystanek Alaska, Zieleniec" i trafiliśmy do miejsca, z którego chcieliśmy wystartować bez większego problemu. Po drodze, jeśli jedziemy od strony Duszników-Zdrój, mijamy po lewej stronie punkt widokowy, z którego możemy obserwować przedsmak tego, co czeka Nas na szczycie. :) Przystanek Alaska to pensjonat, położony naprzeciwko parkingu i wejścia na szlak prowadzący na Orlicę. Tam też, jeśli potrzebujemy pieczątki do książeczki na przykład Korony Gór Polski, w holu będziemy mogli podbić swoją książeczkę. 

Parking na którym możemy zostawić swoje auto nie jest ogromny, ale w piątek po południu, w środku wakacji, nie było problemu z zaparkowaniem i pozostawieniem samochodu. Swoją wyprawę zaczęliśmy o godzinie 16:45. Sam początek szlaku na Orlicę wyznacza pomnik upamiętniający Heinricha Rubartscha. 

Heinrich Rübartsch (ur. 1852 w Niwie, zm. 29 marca 1930 w Zieleńcu) – piwowar, oberżysta, prekursor turystyki i narciarstwa w rejonie Zieleńca i Orlicy, zwany Liczyrzepą z Orlicy. Był potomkiem czeskiej rodziny uchodźców z południowego regionu Czech Pravoslawa i Radomily Rybařov, którzy nie chcąc wyrzec się wyznawanej od pokoleń wiary protestanckiej, musieli opuścić rodzinne Strakonice i osiedlili się we wsi Niwa leżącej między Polanicą a Wambierzycami.

My musimy kierować się cały czas do przodu zielonym szlakiem, który przez większą część drogi wygląda bardzo podobnie. Nie ma tu żadnych stromych podejść, a spacer na wieżę może okazać się przyjemnym sposobem na spędzenie popołudnia dla rodzin z dziećmi. Myślę, że w grę wchodzi również spacer z wózkiem. Oznaczenie jest bardzo dobre, aż do samej wieży widokowej (która nie jest szczytem, ale zdecydowanie ona jest celem naszej wycieczki), więc nie sposób się zgubić. Po drodze między drzewami co jakiś czas możemy obserwować piękne widoki. Sam szlak dość często przecina górskie strumyki, więc jeśli ktoś tak jak my uwielbia moczyć w nich dłonie, będzie to dla niego raj. :) 

Po drodze trafiamy nawet na jedną ławkę, na której można spokojnie usiąść i odsapnąć, jeśli ktoś tego potrzebuje. Trasa nie jest wymagająca, więc spokojnie da się ją pokonać bez żadnych postojów i dłuższych przerw. Po dwóch kilometrach marszu naszym oczom ukazuje się wieża widokowa. 

W 1779 wzniesiono tu pierwszą platformę widokową. Wkrótce potem zbudowano drogę z Dusznik-Zdroju do Zieleńca, zwaną Drogą ku Szczęściu, która przyczyniła się do znacznego wzrostu liczby osób zdobywających szczyt. 

Wysokość wieży zlokalizowanej ok 50 m od szczytu Orlicy to aż 25,5 m, natomiast wysokość platformy widokowej to 17,7 m. Jest to głównie konstrukcja drewniana z kamienną podstawą do której budowy został wykorzystany rodzimy łupek. Dolna, kamienna część wieży służy jako schronienie dla wędrowców. Zlokalizowane są tu ławy ze stołami, miejsca postojowe dla rowerów, a także osłonięte pomieszczenie, które pozwoli uchronić się przed wiatrem, deszczem czy śniegiem. Wieża posiada trzy podesty spoczynkowe. Z ostatniej, głównej platformy widokowej rozpościera się przepiękny widok na Góry Orlickie, Bystrzyckie, Stołowe, Sowie, Bardzkie, Masyw Śnieżnika oraz wiele innych. Przy bardzo dobrych warunkach pogodowych, turyści mają szansę podziwiać Karkonosze, oraz oddaloną o ponad 60 kilometrów w linii prostej Śnieżkę.

Skończyliśmy podziwiać widoki, zjedliśmy przekąski przygotowane specjalnie na posiłek na szczycie i zaczęliśmy szukać szczytu, co wcale nie okazało się takie proste. O ile sama wieża jest oznaczona idealnie, to dotarcie na miejsce, gdzie znajduje się tabliczka z nazwą szczytu i zrobienie sobie przy niej zdjęcia okazało się prawie niewykonalne, ponieważ onaczenia nie ma tam żadnego. O dziwo, nikt z pytanych osób, a zaczepiliśmy ich około dziesięciu (z czego połowa to obywatele Czech, którzy również chętnie spędzają tu popołudnia), nie potrafił odpowiedzieć nam na pytanie, w którą stronę się udać. Kolejnym utrudnieniem jest fakt, że w okolicy wieży nie ma zasięgu, więc szukanie w internecie również nie uratowało sytuacji. Z pomocą pojawił się pan na quadzie, któremu serdecznie jeszcze raz dziękuję za pomoc! On również musiał pokazać Nam (ponieważ nie był w stanie wyjaśnić), którędy dojść do wyznaczonego celu. Nieopodal wieży znajduje się słupek graniczny, od którego ścieżka odbiega delikatnie w lewo, w las (mając wieżę za sobą). Widoczna jest ona na zdjęciu poniżej - trzeba śmiało właśnie nią się kierować, szczyt znajduje się około 50 metrów od tego miejsca. 

21 września 2012 na szczycie odsłonięto pomnik upamiętniający pobyt na wierzchołku Johna Quincy Adamsa - późniejszego prezydenta USA (w 1800), cesarza Józefa II (w 1779) oraz Fryderyka Chopina (w 1826).

Tak więc szczęśliwi, ze zdjęciem na szczycie, mogliśmy zacząć podróż powrotną. Na parking powróciliśmy o godzinie 18:45. 

Cała trasa zajęła Nam 1 godzinę 41 minut (z szukaniem szczytu przez około 20 minut!), a dystans jaki pokonaliśmy to 4 kilometry 590 metrów. 

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.