Chełmiec 851 m n.p.m.


12 Sep
12Sep

Szczyt idealny na popołudniowy spacer.. 

..z całą rodziną oraz czworonogiem. Chociaż ja swojego tam nie miałam, bardzo żałowałam, że nie mogła pospacerować sobie ze mną. :) Dzisiaj był mój trzeci dzień człapania po górach, a dla mnie, dziewczyny z północy Polski, to naprawdę spory wyczyn. Dlatego po krótkim spacerku po Karpaczu nadszedł czas na popołudniową przechadzkę. Tempo miałam naprawdę słabe, ponieważ od rana bolała mnie głowa (o dziwo na szczycie wszystkie bóle, zmartwienia i troski odchodzą w niepamięć, tak też było i tym razem). Swoją wycieczkę zaczęłam o godzinie 14:35 z parkingu Boguszów-Gorce na ulicy Słodowej. Parking jest duży, dobrze oznaczony. Nie przestraszcie się tylko wąskiej uliczki prowadzącej do niego i jeśli jedziecie samochodem, to uważajcie na zakrętach. Jest naprawdę ciasno! 

Trasa przez: Chełmiec | mapa-turystyczna.pl

Trasa z tego miejsca jest lekka i przyjemna. Jeśli chcemy wejść na szczyt zielonym szlakiem, nie powinniśmy się martwić o to, że się zgubimy - na sam szczyt prowadzi Nas bowiem Droga Krzyżowa Trudu Górniczego. Pierwszą stację zobaczymy już przy samym wyjściu z parkingu, ostatnia znajduje się przed szczytem (na którym zresztą możemy ujrzeć potężny krzyż). Już tutaj możemy zacząć podziwiać piękne widoki, które Nas otaczają. Po drodze napotkamy też kilka ławeczek, na wypadek, gdyby nogi odmówiły nam posłuszeństwa. 

Problemy zaczynaja się, gdy chcemy (tak jak ja) wejść na górę żółtym szlakiem. Nie zapoznałam się dobrze z mapką i nie spojrzałam, w które rozwidlenie przy Rosochatce pójść i.. ruszyłam żółtym szlakiem, tyle, że nie na Chełmiec, a w kompletnie inną stronę. :) Efekt? Kilometr więcej. Ten poprawny, żółty szlak, to druga ścieżka od lewej strony. Ja przez swoje gapiostwo na szczyt dostałam się szlakiem zielonym, nie chcąc już w razie niepowodzenia nadrabiać więcej kilometrów. Dotarcie na górę zajęło mi więc (z kilometrowym bagażem) jakąś godzinę i pięć minut. Po wejściu na szczyt pierwszym co ukazuje się Naszym oczom jest ogromny krzyż, znajdujący się tuż przed Nami, a kompletnie niewidoczny z trasy. Poniżej jego zdjęcie zrobione z wieży widokowej. 

Na szczycie można spotkać całe rodziny. Jest tam kilka drewnianych stolików, jedna wiata, miejsca na ogniska. Z zasłyszanych rozmów udało mi się wywnioskować, że ludzie zamiast siedzieć na działkach i robić tam grilla, wolą zabrać rodzinę i wdrapać się na Chełmiec, żeby zjeść kiełbaskę z ogniska. Żałowałam, że nie wiedziałam o tym wcześniej, bo ochota była ogromna. :) Przed wejściem na wieżę widokową widoczna jest tabliczka z nazwą szczytu. Konieczne pamiętaj o zrobieniu zdjęcia! Pieczątki do książeczki Korony Gór Polski są aż dwie - jedna przed wejściem, druga w środku wieży, na drewnianym stoliku. 

Tak mi się udało, że wieża była otwarta. Z racji koronawirusa i panujących obostrzeń na wieżę jednocześnie mogą wejść: dwie obce osoby albo rodzina nie przekraczająca sześciu osób. Na krzesełku siedzi Pan, który pilnuje porządku wchodzenia i wychodzenia oraz opowiada ciekawe historie i anegdoty. Na samej górze widoki są piękne, aczkolwiek ładne zdjęcie zrobić dość ciężko, przez zasłaniające wszystko anteny radiowe i odbiorniki. 

Nadszedł czas na drogę powrotną - a że nie lubię wracać tą samą ścieżką (chociaż i tak kawałek trzeba było), to postanowiłam zejść żółtym szlakiem do nieszczęsnego rozwidlenia przy Rosochatce. Zejście nie było zbyt atrakcyjne, ale w pewnym momencie ukazała się całkiem ładna panorama leżącego u stóp Chełmca miasteczka. Ta trasa jest zdecydowanie bardziej stroma niż szlak zielony, ale za to odrobinę krótsza. 

Samo zejście zajęło mi jakieś czterdzieści, czterdzieści pięć minut. Gdyby nie moje błądzenie w drodze na szczyt i lepsze ogólne samopoczucie tego dnia myślę, że całą trasę dałoby się zamknąć w 01:35/01:40

Kolejny szczyt Korony Gór Polski został dzisiaj zdobyty. :) Mam nadzieję, że mój krótki opis pomoże Ci w szybkim i bezproblemowym dotarciu na szczyt.

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.