Ślęża 718 m n.p.m.


15 Sep
15Sep

Czas założyć plecak, włożyć wygodne buty i ruszyć w podróż! 

Po ponad roku przebywania na północy Polski, na samą myśl o wyjeździe na południe uśmiech nie schodził mi z twarzy. Czasem coraz poważniej myślę o tym, że kiedyś się tu przeprowadzę. To, jaką moc dają góry i spacery po nich, jak można się zrelaksować i naładować baterie nigdy nie przestanie mnie dziwić. Na pierwszy szczyt na tym krótkim (za krótkim!) urlopie upatrzyliśmy sobie Ślężę. Mówi się, że kiedyś była górą druidów, potem mnichów, zbuntowanych innowierców, rabusiów. My swoją podróż rozpoczęliśmy, jak większość turystów, od Przełęczy Tąpadła. Na szczyt weszliśmy szlakiem żółtym, zeszliśmy natomiast szlakiem niebieskim. Jeśli tylko się da, wolimy nie wracać tą samą ścieżką. :) 

W nawigacji ustawiamy Przełęcz Tąpadła i prowadzi Nas ona na bardzo ładny, dość duży parking, gdzie zapewne w sezonie turystycznym są otwarte budki z pamiątkami, lodami oraz toalety. My, z racji tego, że wchodziliśmy na szczyt w drugim tygodniu września, nie natrafiliśmy już na te wszystkie luksusy.. ale może to i lepiej? Im mniej tłoku, tym człowiek bardziej zadowolony z wyprawy. :) Nie da się zabłądzić.

Trasa szlakiem żółtym jest bardzo przyjemna, jednak pozbawiona oszałamiających widoków. Spokojnie jednak może się nią wybrać każdy, kto chce zdobyć ten szczyt. Wprawdzie podejście jest dość strome i ciągnie się przez większość szlaku, jednak droga jest dobra. Na szlaku spotkaliśmy zarówno rodziców z dzieckiem (z wózkiem - na co zawsze patrzę z odrobiną podziwu, ale w większości jednak ze strachem), jak i samochód, który zapewne dowoził coś na szczyt. Spacer tym szlakiem to około 3,2 kilometrowa drogowa, w Naszym przypadku około 01:40 godziny drogi, z kilkoma przerwami na postoje i napawaniem się pięknem przyrody. :) 

Będąc już na samym szczycie, może spokojnie się rozsiąść, zjeść przygotowane wcześniej kanapki i rozkoszować się pięknym widokiem, który roztacza się dookoła Nas. Również tutaj znajduje się miejsce na ognisko jeśli ktoś lubi ciepłe kiełbaski, usmażone na 718 m n.p.m. oraz duża wiata, pod którą można znaleźć schronienie przed słońcem. :) Oprócz tego możemy zobaczyć także barokowy kościół, wybudowany na przełomie XVII/XVIII wieku, który spłonął od uderzenia pioruna w 1834 roku,  a w latach 1851-52 został odbudowany. Na jego szczycie znajduje się wieża widokowa - niestety w trakcie Naszego pobytu nie była ona otwarta. Pieczątkę możemy otrzymać w Domu Turysty PTTK na Ślęży, gdzie przemiła Pani w kiosku z pamiątkami oferuje również możliwość kupienia ciepłej herbaty i odpoczynku na ławeczkach. 

Po odpoczynku na szczycie zdecydowaliśmy się na drogę powrotną szlakiem niebieskim, a później niebiesko-zielonym, którym dotarliśmy do Naszego miejsca postojowego. Wszędzie na szczycie były tabliczki "wieża widokowa", z napisaną odległością. Na początku myśleliśmy, że chodzi o wieżę widokową na szczycie kościoła, która po prostu była zamknięta. W drodze powrotnej, po jakichś 150 metrach zauważyliśmy jednak, że za kościołem po lewej stronie (jeśli stoimy do niego twarzą) znajduje się punkt widokowy, z którego rozciągają się naprawdę niesamowite widoki. Dobrze, że udało Nam się na Niego trafić. :) Samo wejście dla osób z dużymi plecakami czy też przy kości może być odrobinę kłopotliwe, ponieważ na jego szczyt prowadzą strome drabiny z bardzo ciasnymi wejściami. 

Droga powrotna, chociaż odrobinę dłuższa, wydała Nam się zdecydowanie bardziej atrakcyjna. Przez chwilę żałowaliśmy, że nie wybraliśmy tego szlaku do wejścia, ponieważ wysokie schody ze skałek i kamieni zdecydowanie bardziej obciążały kolana. Po drodze trafiamy na trzy budowle skalne: Olbrzymki, Jurki Quelle i Kazalnicę. Urozmaicają one drogę powrotną, która zdecydowanie się nie dłuży. :) 

Po drodze mijamy również szczyt Skalne - 522 m n.p.m. W momencie gdy dojdziemy do połączenia się szlaków niebieskiego z zielonym, pozostanie Nam już jakieś 1600 metrów, aby wrócić na parking, z którego wystartowaliśmy. Jedynie przed tym rozwidleniem należy trochę bardziej skupić się na znakach, ponieważ łatwo przegapić skręt w prawo, w leśną ścieżkę. Na ostatnie 300-400 metrów wracamy znów na żółty szlak, który doprowadzi Nas do samochodu. :) 

Cała Nasza trasa wyniosła 9 kilometrów 380 metrów i zajęła Nam 3 godziny 54 minuty, wliczając w to 30 minutowy pobyt na szczycie i około 30 minutowy pobyt na punkcie widokowym. :)  

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.